piątek, 30 marca 2012

Chyba już można

Pisałam w przedostatnim poście, że zaległości mam sporo.
W zeszłym roku zamiast tradycyjnych koszyczków ze słodyczami zajączek przyniósł... spodenki :).




Ostatnio jakoś trudno mi mieć czas. "Ciągle coś", a może zwyczajnie starzeję się? Ale udało mi się dziś być na występnie Andrzeja Poniedzielskiego. Po prostu uczta! Potem chwila rozmowy, autograf i "słit focia".



A teraz "Chyba już można iść spać":

czwartek, 1 marca 2012

I po feriach

W tym roku ferie spędziłam na turnusie rehabilitacyjnym z Antkiem. Ciężko pracował całe 2 tygodnie. Kto chce zobaczyć na co "poszły" uzbierane z 1% pieniądze, to zapraszam na stronę Antka. Przy okazji przypominam nieśmiało o możliwości dalszego pomagania nam w zbieraniu funduszy na leczenie i rehabilitację.
Podczas gdy Antek ćwiczył ja szydełkowałam. Inne robótki z uwagi na wielkość potrzebnego warsztatu zostały w domu. Miałam jeszcze zestaw do haftowania muffinek, ale uparłam się dokończyć szydełkowe dzieła. Zrobiłam jeszcze taśmy do ręczników, ale nie są jeszcze przyszyte, więc zdjęcia kiedy indziej.







piątek, 10 lutego 2012

Zaległości

W sumie mogłabym napisać kilka postów o takim tytule...

Ale do rzeczy.
W wakacje wyhaftowałam 3 obrazeczki z filiżankami. Obiecałam pokazać. Lepiej późno niż wcale... Dopiero przed świętami Bożego Narodzenia udało mi się dotrzeć do ramiarza i je oprawić. Oto efekt.









Zamknęłam drzwi klasy i mam ferie! Drzwi ozdobiłam łyżwami, do których szablon można znaleźć tu.


Mam plany robótkowe oczywiście, ale co z tego uda się zrealizować zobaczymy.

czwartek, 9 lutego 2012

Podaj dalej i czterdziestka

W zeszłym roku zapisałam się do zabawy "Podaj dalej" na 3 blogach. Jedną przesyłkę otrzymałam prawie od razu. Myślałam, że to koniec zabawy, ale zupełnie nieoczekiwanie w zeszłym tygodniu otrzymałam taką oto niespodziankę. Dziękuję! :)




Ostatni czas pochłonęły mi przygotowania do obchodów 40tki mojego męża. Wszystkie zaplanowane na ten dzień niespodzianki udały się. Wciągnęłam w spisek całą rodzinę, udało nam się zrobić wspólny prezent, nikt się nie wygadał.

Na prezent ode mnie zamówiłam czekoladki ze zdjęciem męża. Jego mina po otwarciu bombonierki - bezcenna :).





Udekorowałam pokój, stół i krzesło dla bohatera dnia.







Był oczywiście tort.



Odśpiewaliśmy "Sto lat", na solenizanta posypał się deszcz dwustuzłotówek.




Ostatnią niespodzianką był film przygotowany przez starszego syna ze zdjęć przedstawiających całe czterdziestolecie oczywiście z podkładem muzycznym z serialu. Wiele godzin poświęciliśmy na przeglądanie starych albumów, skanowanie zdjęć i przeszukiwanie fotek na komputerze. Wśród zdjęć było i takie, na którym mój mąż ma tę koszulkę z zającem. Trochę wyrósł...

niedziela, 15 stycznia 2012

Pasmo skojarzeń

Dwa dni temu Antoni skończył 15 lat... Jak ten czas leci!



15 lat temu wyglądał tak i myślałam, że to koniec problemów :):



Jak urodziny, to oczywiście tort i świeczki:



Oraz inne słodkości. Zrobiłam ciasto 3bit:



Jak już mowa o Antku, to tradycyjnie jak co roku proszę o wpłatę 1% na konto Fundacji Dzieciom z zaznaczeniem, że to dla Antoniego Makowskiego, 9012.




A to już serweta zrobiona w oczekiwaniu na stół prowansalski do kuchni.


poniedziałek, 9 stycznia 2012

Śnieżna kula

Post miał powstać wczoraj i miałam go zacząć od słów "Jeszcze ciepła..." Nie to, że spadł śnieg i nie trzeba sobie już wyrabiać kul śniegowych na szydełku... Opóźnienie postu spowodowało zamieszanie wprowadzone przez pewne całkiem niemiłe stworzenie, z którym aktualnie walczy syn.

Tak więc z jednodniowym opóźnieniem przedstawiam moją pierwszą szydełkową bombkę.




sobota, 7 stycznia 2012

Wyróżnienie



Dawno temu (jeszcze w wakacje) otrzymałam pierwsze wyróżnienie w mojej blogowej karierze - od Polci.


Wyróżnienie wymaga spełnienia pięciu warunków. Oto one:

1. Podać link do bloga, który przyznał wyróżnienie z podziękowaniem.
2. Umieścić logo wyróżnienia u siebie w blogu.
3. Napisać 7 rzeczy o sobie.
4. Nominacja 16 blogów do nagrody (nagrody nie zwracamy do bloga, który dał nam wyróżnienie).
5. Poinformowanie wyróżnionych blogowiczów o zaistniałym fakcie.

1. Zrobione.

2. Zrobione.

3. Najtrudniejsze.
1) Lubię kubki, najlepiej duże.
2) Nie mam prawa jazdy, co jest sporym marnotrawstwem, jak mówi mój mąż, bo...
3) ... jestem abstynentką od... urodzenia :D.
4) Mogłabym być już na emeryturze (jeszcze tak niedawno rodzice dzieci niepełnosprawnych mogli iść na emeryturę po 20 latach pracy).
5) Od marca do września 2011 roku odchudzałam się i odniosłam sukces -20kg!
6) Lubię wieszać pranie, ale nie cierpię go składać, a tym bardziej prasować.
7) Chciałabym nauczyć się robić frywolitki.

4. Trudne, ale już nie tak. Moje ulubione blogi, które nominuję niniejszym do wyróżnienia:
zapachjasminu.blogspot.com
interiorspl.com
vanilladecor.blogspot.com
tymczasem-maja71.blogspot.com
whiteattic.blogspot.com
prettypleasure.blogspot.com
lowflyingangels.blogspot.com
wietrzneprzemeblowania.blogspot.com
in-search-of-beauty.blogspot.com
biankowepasje.blogspot.com
tworczypoczatek.blogspot.com
wybrykidominiki.blogspot.com
kaladan42.blogspot.com
keris-home.blogspot.com
aneniowewytworkipotworki.blogspot.com
podobasie.blox.pl

5. Zaraz się za to zabieram.

niedziela, 1 stycznia 2012

Nowy Rok

Na nowo, na czysto, na biało
Trzeba zacząć tę drogę do grudnia całą-
Z kimś bielszym od śniegu, a szybszym niż światło,
Bo samemu tą drogą wędrować nie łatwo...

Niech Aniołowie prowadzą!

sobota, 30 lipca 2011

Sezon ogórkowy

W tym roku oprócz kiszonych ogórków jak zwykle, zrobiłam też ogórki konserwowe i z curry. Brakuje mi takiego miejsca jak spiżarka...




P.S. Uaktualniłam listę moich fiołków i hoi.

czwartek, 28 lipca 2011

Wakacje

2 lipca - Zachełmie

W zeszłym roku Antek stwierdził, że chciałby zobaczyć Sudety. Tak więc zakres poszukiwań miejsca na wakacje został wyznaczony.
Problemem jak zwykle okazało się znalezienie miejsca noclegowego nie na piętrze. Jednak po kilkunastu telefonach udało się znaleźć takie lokum. Trzy schodki to nie problem :).



Domek stoi na terenie gospodarstwa agroturystycznego Sarnak, które to już w latach trzydziestych przyjmowało gości. Później wypoczywali tam m. in. p. Ciosek, Rakowski...







3 lipca - Jelenia Góra


Ponieważ padało, po kościele zwiedzaliśmy muzeum mineralogiczne i piliśmy ciepłą czekoladę.






4 lipca - Piechowice, Jelenie Góra

Pogoda dalej niepewna, więc zaczęliśmy od zwiedzania huty szkła.
Fajnie patrzeć jak rozkwitają kwiaty na szkle.





Nie wszystko się udaje... Zagadka: kto znajdzie jeszcze ciepłego ptaszka?



Potem postanowiliśmy zobaczyć wodospad Szklarki. Za wejście na teren Karkonoskiego Parku Narodowego trzeba było uiścić opłatę.

Na myśl się cisną słowa klasyka:
"I jeden oficer też wrzucał,
Wysoki - wysoki,
Taki wysoki, że jak wrzucał, to kucał"




Przy okazji muszę nadmienić, że system łączności sprawdził się w górach (nawet do 5km).



W objęciach Ducha Gór, natomiast tego co wyczynia mój mąż nie będę komentować ;).



Potem poszliśmy trochę w deszczu na spacer Doliną Bobru do schroniska Perła Zachodu (ale brzmi!).









5 lipca - Świeradów Zdrój, Czechy: Frydland


Pogoda na dwoje wróżyła, ale pojechaliśmy do Świeradowa przez Zakręt Śmierci ;).





Sobiesław Zasada rulez!



I... poszli!



Kto powiedział, że jak się wejdzie na górkę, to będzie więcej widać? :)





Szachy plenerowe



Dom Zdrojowy



Hala spacerowa



W hali spacerowej najfajniejsze były okna.





Pod zamkiem Frydland



Czechy przywitały nad krajobrazem po ulewach i świętem narodowym obchodzonym przez Czechów głównie na rowerach i rolkach.




Po powrocie dla kierowcy zasłużona nagroda ;).



I jeszcze wieczorny spacer we dwoje.








6 lipca - Kowary, Karpacz

Można i tak.



Jeśli komuś Kowary kojarzą się z dywanami, to było dawno...



Park Miniatur - w pomniejszeniu oglądamy nasze ambitne plany: Śnieżka i Chojnik.




Sztolnie w Kowarach

W kaskach od razu wszyscy zyskali... ;)



Upieczony ametyst wygląda jak sernik.



Laboratorium walońskie



Genialny przewodnik (pierwszy, ale nie ostatni taki w te wakacje).




A Śnieżka wciąż nad nami kusi swoim urokiem. Cały dzień towarzyszy nam myśl, że może jednak trzeba było dziś spróbować ją "zaatakować". W ramach przygotowań zwiedzamy świątynię Wang i jedziemy zasięgnąć języka jak wygląda wjazd na Kopę z niepełnosprawnym. Pan zapewnia "no problem".
Po drodze jeszcze podziwiam wodospad Dziki.






7 lipca - Śnieżka

To dziś jest TEN dzień. Wybieramy się na Śnieżkę! Nic w tym aż tak niezwykłego nie byłoby, gdyby nie pomysł wybrania się na szczyt z wózkiem inwalidzkim. Wszak od wyciągu na Kopę do Domu Śląskiego mamy zbudowaną ścieżkę wysokogórską przystosowaną dla osób niepełnosprawnych. A dalej zobaczymy...
Pierwszy sukces! Przemiła obsługa fachowo montuje wózek na krzesełku wyciągu (kurczę, a co zrobimy, jak po drodze stracimy ten wózek?) i pozwala mężowi wziąć Antka na kolana.
Ciekawie tez przedstawił się cennik biletów.
Bilet 2-przejazdowy:
normalny - 29zł
ulgowy - 24zł
i uwaga!
inwalidzki - 6zł !!!
A zajęte dodatkowe krzesełko wózkiem. Można?

No to jedziemy.



Ambitny plan, nie? Mam wątpliwości czy damy radę...



No najwyżej dojdziemy tylko do Domu Śląskiego.



Śnieżka próbowała się z nami bawić w chowanego :).
Ale decydujemy się spod Dom Śląskiego ruszyć dalej. Cel: "do pierwszego zakrętu".
Potem było: "do kolejnego zakrętu". Po drodze zbieramy gratulacje i zachwyty, że coś pięknego robimy dla Antka :).
Myślę, ze przy okazji robiliśmy dobre uczynki, bo pewnie każdemu kto na nas patrzył od razu łatwiej się szło ;).



Moje najpiękniejsze zdjęcie z wakacji. Jak ja to kocham! Mogłabym tak iść i iść!



Zwycięstwo! Daliśmy radę! Tu muszę podziękować mojemu mężowi i starszemu synowi za trud jaki włożyli w zrealizowanie mojego szalonego pomysłu. Bez nich nie byłoby to mozliwe.



Nie ma jak z tatą!



Cieszę się, że nasz niepełnosprawny syn miał możliwość podziwiać takie widoki.
A że zaraziłam go pasją do gór niech świadczy fakt, że pyta nie "Gdzie pojedziemy na wakacje?" tylko "W jakie góry pojedziemy w przyszłym roku?"



8 lipca - Szklarska Poręba

Dziś odpoczywamy po Śnieżce. Tylko krótki wypad do Szklarskiej Poręby, bo w miejscu przecież nie usiedzimy.

Wspominamy wczorajszą wędrówkę w niedocenianym Karkonoskim Centrum Edukacji Ekologicznej. Polecam to miejsce!



Skwer Radiowej Trójki



Wracamy przez kamienny tunel w Michałowicach.





9 lipca - Jiczyn, Czeski Raj

Jiczyn - miasto rozbójnika Rumcajsa



Potwierdzam, ze Jiczynie klocki leżą na ulicy.



Jest zakład szewski Rumcajsa, w którym pracował zanim wszedł w konflikt z księciem panem.




Kino ze scenami łóżkowymi wciąga...





Zamek księcia pana.



A takie tam skojarzenie...




Czeski Raj - cudny, ale trzeba mieć sporo czasu.



To się nazywa zbudować dom na skale.




Wieczorem byliśmy na koncercie miejscowego zespołu Szyszak. Niesamowita akmosfera. W przerwach między piosenkami wiersze recytowała miejscowa poetka. No gdzie tak jeszcze jest???







10 lipca - Jelenia Góra

Tym razem w słońcu. Dużo ładnych domów, lody i leniwe snucie się jeleniogórskim traktem miejskim. Zbieramy siły na Pragę.




Pomysł z przejściem na drugą stronę mostkiem był świetny... Tylko potem nie było jak wrócić. Trzebabyło zdjęć buty :).




Wodospad Podgórnej.




11 lipca - Praga

Powiem tak: Praga mnie zmęczyła i nie zachwyciła. Wszystko za duże, wszystkiego za dużo. Jak mam się zachwycać 100letnimi budynkami, jak na co dzień chodzę po ponad sześćsetletnim mieście?



Tu rozwiązano Układ Warszawski (jak ktoś pamięta, że coś takiego było).





To moje ulubione zdjęcie z Pragi :).



To zdjęcie obowiązkowe z Pragi.



O ta studzienka mi sie nawet podobała.



Na moście Karola.



Knedliczki smakowały :).




12 lipca - Rudawy Janowickie: Kolorowe Jeziorka

Piękne miejsce, polecam.




Pierwsze jeziorko miało być purpurowe... No piękne to ono nie było, a tym bardziej czerwone.



Ale kilkunastominutowa wędrówka w górę wynagrodziła wszystko. Niebieskie, Szmaragdowe Jeziorko. W moim plebiscycie na najładniejsze miejsce w te wakacje, zdecydowanie prowadzi!




I jeszcze wieczorny spacer.





13 lipca - Jagniątków, Szklarska Poręba, Harrachov

Dom Hauptmanna




Kolejka grawitacyjna.





14 lipca - Chojnik

Oczywiście znów opłata.



Okazało sie trudniej niż na Śnieżke i prawie nas Chojnik pokonał.



Zasłużony odpoczynek.




Panowie musieli popróbowac swych sił.



Raz na górze, raz na dole.




"Tylko go trzymaj!"



Niezrównany "opowiadacz". Polecam na YT poszukac "Jędrzej z Chojnika" - wiele ciekawych gawęd na temat historii.



I jeszcze ostatnie spojrzenie. Nie tak wysoko, ale dało się we znaki.




15 lipca - Przesieka, Borowice

Codziennie patrzyliśmy na kaplicę św. Anny. Teraz w końcu z bliska :).



Dobre źródło. Trzeba nabrać w usta wody z tego źródła i zrobić 7 okrążeń wokół kaplicy, to spełni się miłosne życzenie. Uznaliśmy z mężem, że nam się już pospełniały i nie będziemy się wygłupiać ;). Ale krążących wokół kaplicy trochę było, w różnym wieku :).



Na zakończenie pojechaliśmy do Borowic na koncert "Gitarą i...". Potem autograf i z nowa płyta do domu.




Jeśli ktoś wytrwał do tego momentu, to szacun. Wieczorami haftowałam filiżanki, ale o tym to kiedy indziej.