wtorek, 27 kwietnia 2010

Porcelana

Dziś od niepamiętnych czasów (czyt. ten rok szkolny) miałam po lekcjach czas na włóczenie się po targowisku.
No to co, że padało, skoro wyprawa zakończyła się sukcesem. Nie licząc rzodkiewek i pomidorów udało mi się zdobyć porcelanowe filiżanki i cukiernicę - bez pokrywki, ale przecież i tak chciałam ją wykorzystywać jako wazonik.




W filiżankach najbardziej spodobały mi się uszka :).



Ponoć, jeśli prześwituje światło, to porcelana...


niedziela, 25 kwietnia 2010

czwartek, 22 kwietnia 2010

Igielnik

Do kompletu zrobiłam igielnik na, jak mówi Antek, "szpigiełki".


Przy okazji deska do prasowania dostała nowe ubranko.

środa, 21 kwietnia 2010

Pokrowiec na maszynę

Po przeproszeniu się z maszyną jakiś czas temu, przyszedł czas na "odnowienie znajomości" z haftem.


Co z tego powstało? Haftowany pokrowiec na maszynę do szycia :).






I kolejne tulipany. Lubię i już.




niedziela, 18 kwietnia 2010

Garnuszki

Jeden garnuszek służy do przechowywania filtrów do kawy, pozostałe to łapki kuchenne, ewentualnie podkładki pod gorący garnek.




Inspiracja z netu.

czwartek, 15 kwietnia 2010

Niedokończone anioły...

W rzeczach, jaki zostały po mojej mamie można znaleźć c u d a ... Dziesiątki prac zaczętych, niewykończonych czy dopiero zgromadzone materiały do realizacji kolejnych robótkowych pomysłów.
"Kto kocha robótki, temu dzionek za krótki." Po kimś to mam... :)
Kiedyś ktoś zadał pytanie jak sobie radzić z faktem, że nie wszystkie pomysły da się zrealizować, że czasu nie starcza, by zrobić, to wszystko, co chciałoby się. Pomysły się mnożą, czasu mało, coraz mniej miejsca, bo gromadzi się wciąż nowe rzeczy potrzebne do tych wymarzonych realizacji... Też tak macie?

Anioły znalazłam 3 - wiadomo dla 3 wnuków, tylko jeden był wypchany, ale nie miał jeszcze zaszytego brzuszka, wszystkie czekają na skrzydła...



Mój sweter... Dwa dni przed śmiercią mamusia stwierdziła: "Pewnie ci już go nie dokończę..." Z resztą od kilku lat powtarzała, że wszystko po niej przyjdzie mi dokończyć...


Dla mnie podwójna żałoba. Wszyscy ostatnio o jednym piszą, to dołączę jeszcze i to:
Polecieli na Niebieską Paradę - homilię ks. Piotra Pawlukiewicza (można jej też posłuchać z tej strony). Zwłaszcza wymowna jest końcówka:

"Na początku bieżącego roku Pan Prezydent udzielił wywiadu jednemu z czasopism. Prowadzący zapytał go o plany i postanowienia na rok 2010. Lech Kaczyński odpowiedział: „Wszystko, co mnie dobrego w życiu spotkało, było z zaskoczenia. Moje doświadczenie życiowe uczy, że lepiej nie planować”.

„Wszystko, co mnie dobrego w życiu spotkało, było z zaskoczenia...”. O śmierci! O śmierci! Gdzie jest twoje zwycięstwo?"


Miej w opiece, Boże, wszystkich "dokończonych aniołów"...

niedziela, 11 kwietnia 2010

Miej miłosierdzie dla nas...




Kto wymyślił koronkę? Dzieci i chłopaki... pięknie tłumaczy ksiądz Piotr Pawlukiewicz - kapelan kaplicy sejmowej...

wtorek, 6 kwietnia 2010

Miłość spełniona



„Zabrali mojego Pana i nie wiem, gdzie go położyli” – mówiła płacząc Maria Magdalena nad pustym grobem Jezusa. Myślała, że to kolejny cios, który jacyś okrutnicy zgotowali jej kochającemu sercu. „Jeśli ty Go przeniosłeś, powiedz mi, gdzie Go położyłeś, a ja Go wezmę” prosiła myśląc, że mówi do ogrodnika. Co się stało w jej sercu moment później, gdy poznała Jezusa, trudno pewnie przeżyć, a tym bardziej słowami opisać.

Czy w niebie rozpoznamy swoich bliskich? To tęsknota wielu. Inaczej trudno zrozumieć, dlaczego tyle już razy w ciągu ostatnich dziewięciu lat pojawiło się w serwisie zapytaj.wiara.pl. Spotkanie Jezusa i Marii Magdaleny pokazuje, że życie po zmartwychwstaniu nie jest pozbawione wspomnień przeszłości. Tam miłość, przyjaźń i wszystko co dobre, znajdą swoje wypełnienie.

Modlitwa

Żal mi Panie Jezu, upływającego czasu. Tych ludzi, których niegdyś poznałem, a od których oddaliły mnie skomplikowane drogi naszych ludzkich losów. Wiem, nie sposób zatrzymać wszystkich blisko siebie. Wiem, że to dobro, jakie zasiali we mnie ciągle jakoś wzrasta i przynosi owoce w moim życiu. Bez nich nie byłbym tym samym człowiekiem i mam nadzieję, że i ja ich ubogaciłem. Ale dziękuję Ci że kiedyś sprawisz, iż znów się spotkamy i poznamy. Gdyby ta dobra przeszłość nie miała nigdy zamienić się w świąteczne teraz, niebo nie byłoby szczęściem pełnym…
(za serwisem wiara.pl - Refleksja na dziś - 6 kwietnia 2010 r. )

Dziś rano po długich cierpieniach odeszła moja mamusia... Mój najpiękniejszy świat już nie jest taki sam...

sobota, 3 kwietnia 2010

Wielkanocny pacierz



Nie umiem być srebrnym aniołem -
ni gorejącym krzakiem -
tyle zmartwychwstań już przeszło -
a serce mam byle jakie.

Tyle procesji z dzwonami -
tyle już Alleluja -
a moja świętość dziurawa
na ćwiartce włoska się buja.

Wiatr gra mi na kościach mych psalmy -
jak na koślawej fujarce -
żeby choć papież spojrzał
na mnie - przez białe swe palce.

Żeby choć Matka Boska
przez chmur zabite wciąż deski -
uśmiech mi Swój zesłała
jak ptaszka we mgle niebieskiej.

I wiem, gdy łzę swoją trzymam
jak złoty kamyk z procy -
zrozumie mnie mały Baranek
z najcichszej Wielkiej Nocy.

Pyszczek położy na ręku -
sumienia wywróci podszewkę -
serca mego ocali
czerwoną chorągiewkę.

ks.Jan Twardowski

Niech w życiu każdego z nas życie zawsze zwycięża nad śmiercią, miłość nad nienawiścią, a nadzieja i radość niech pokonują zniechęcenie i smutek...



(Na zdjęciu kropielnica wisząca w moim przedpokoju.)

piątek, 2 kwietnia 2010

Wielki Piątek

Chyba najbardziej Wielki Piątek jest w hospicjum...
Na myśl mi przychodzi fragment listu św. Pawła "... w moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół. Kol 1,24

Bardzo wymowna dekoracja hospicyjnej kaplicy:

Foto by Miłka

Foto by Miłka


Jak to dobrze, że na Wielkim Piątku wszystko się nie kończy, że jest jeszcze Wielka Noc, a groby porasta nadzieja.